Czy warto wykopać studnię głębinową, czyli o oszczędzaniu na rachunkach za wodę.

Studnie są nadal użytkowane przez wiele gospodarstw domowych, pomimo powszechniejszego dostępu do sieci wodociągowej. Co więcej, wielu nowych inwestorów zastanawia się, czy podłączyć dom do wodociągu, czy też postawić na własną studnię głębinową. Czy wykopanie studni głębinowej jest opłacalnym rozwiązaniem? Małopolska i Kraków to rejony, w których na pewno warto postawić na wiercenie studni.

Co trzeba wiedzieć o studniach?

Niemożliwe jest życie bez wody – woda jest niezbędna do picia, gotowania, prania, mycia się, pojenia zwierząt gospodarskich i podlewania roślin. Jeżeli chce się korzystać ze studni, powinno się uwzględnić ten fakt już na etapie wybierania projektu domu. Wiercenie studni jest możliwe praktycznie wszędzie – zarówno na działkach położonych w mieście, jak i na terenach wiejskich. Dzięki temu bez trudu można znaleźć firmy, które trudnią się wierceniem studni głębinowych w miastach takich jak Kraków – obszar działalności przedsiębiorstw z Krakowa to zwykle cała Małopolska.

Zanim rozpocznie się wiercenie studni, warto zapamiętać, że studnie dzieli sią na dwa rodzaje – studnie kopane i studnie wiercone. Studnie kopane przez lata spotykało się na wsiach. Obecnie większość z nich przestała być użytkowana. Wykop wykonywano ręcznie, a jego głębokość nie przekraczała kilku metrów. Do wykopu wpuszczano kręgi betonowe, które zabezpieczały przed osuwaniem się ziemi do środka studni. Kręgi łączono szczelnie, dzięki czemu woda z wyższych, zanieczyszczonych warstw nie mogła mieszać się z wodą znajdującą się niżej. Ze względu na to, że czysta woda miała napływać z dołu wykopu, dno studni pokrywano specjalną siatką z otworami lub zasypywano żwirem. Wodę czerpano ręcznie, wciągając wiadra za pomocą kołowrotków lub żurawi. Obecnie w nadal użytkowanych studniach kopanych wykorzystuje się pompy zanurzeniowe zasilane elektrycznie. Na terenie miasta Kraków raczej nie spotyka się już takich studni, jednak niezurbanizowana Małopolska wciąż posiada ich wiele.

Studnie wiercone nazywa się studniami rurowymi lub głębinowymi. Ich głębokość przekracza najczęściej 10 m, dlatego wiercenie studni głębinowych na obszarze takim jak Małopolska pozostawia się wyspecjalizowanym firmom. Samodzielne kopanie tak głębokiego otworu może skończyć się tragicznie. Specjalne wiertnice wykonują wykop, który następnie wypełnia się rurą osłonową i rurą filtracyjną. Rura osłonowa dociera do warstwy wodonośnej, natomiast rura filtracyjna wnika w głąb tej warstwy. Do górnej części rury osłonowej montuje się przyłącza wody i zawór odcinający, a na dnie studni umieszcza się pompę, która zasysa wodę. Wiercenie studni oferowane przez firmy z miasta Kraków nie kończy się zatem na wykonaniu otworu, lecz na zamontowaniu przyłączy doprowadzających wodę do budynku mieszkalnego i na umieszczeniu pompy w studni.

Artykuł pochodzi z serwisu hobbydom.pl

Własna studnia – sposób na realne oszczędności

Własna studnia – od czego zacząć?

Zastanawiacie się pewnie, po co komu własna studnia? Przecież w Polsce raczej powszechnym dobrem są wodociągi. Błąd myślowy – okazuje się, że miejskie, czy gminne ujęcia wody wcale nie zaspokajają wszystkich potrzeb. Wciąż jest masa działek budowlanych, na których ludzie budują swoje domy, które do wodociągu nie są i w dalszej przyszłości podłączone nie będą. Wtedy studnia staje się koniecznością. Ale czy to źle?

Planując budowę studni musimy się przede wszystkim rozejrzeć za specjalistyczną firmą. Już dawno do lamusa odeszły znane z polskich wsi studnie, z których wodę wyciąga się przy pomocy wiadra. Dziś rządzą tzw. głębinówki, wiercone na głębokość co najmniej 10 metrów, w których pracują specjalne pompy. No właśnie, ile ta przyjemność kosztuje?

Koszt studni głębinowej – ile kosztuje wykopanie / wywiercenie studni na działce?

Zrobiłem krótki research w mojej okolicy i stawki generalnie się powtarzają – metr odwiertu to około 260-280 złotych. W tej cenie dostajemy też rurę osłonową (cokolwiek to znaczy) i gwarancję, że wodę uda się znaleźć. Policzmy zatem – zakładając, że mamy szczęście (tak powiedział jeden studniarz), woda jest na 11 metrach, czyli za samą robociznę zapłacimy uśredniając 2970 złotych. Do tego musimy doliczyć koszt pompy głębinowej – aukcje internetowe podpowiadają, że trzeba przygotować od 200 do 1500 złotych. Drogo, jak smok. A to dopiero początek. Potrzebny będzie też zbiornik hydroforowy – koszt w zależności od pojemności od 300 do 1000 złotych. I w tym momencie jesteśmy gotowi, aby pobierać własną wodę, z własnej studni, w dodatku za darmo.

Z tym „za darmo” trochę się zagalopowałem, bo dochodzi przecież koszt prądu zużytego przez naszą pompę. Dość popularne urządzenia rozwijają moc 1 kW. Studniarz podpowiedział mi, że pompa przy normalnym użytkowaniu powinna się załączać co godzinę i pracować przez 2 minuty. Co daje nam w sumie dzienny koszt prądu (12 godzin) na poziomie około 20 groszy. Nie jest to dużo i pewnie nie wpłynie jakoś znacząco na nasze rachunki.

Tekst pochodzi z serwisu ZARADNY FINANSOWO